jestem iskrą i wiatru powiewem
czwartek, 27 września 2018
Z wysokiego C

Jeszcze w ubiegłym tygodniu pełnia lata i po prawie 30 stopni. A w tym już mocno przewiewa kurtkę jesiennym chłodem. Żadnego czasu na adaptację... Brrr! Nawet stopom niewygodnie od razu w tak pełnych butach. Chodzę i ciągle mi zimno. W pracy ogrzewanie włączono połowicznie, na razie tylko w części, w której są młodsze dzieci. Ale ja tam niestety nie mam swojego lokum. Na pytanie: dlaczego tak?, nie uzyskałam odpowiedzi. W domu też na razie średnio. Opał dopiero w fazie zakupu. Na wiosnę było szumnie w Gminie o dotacjach na wymianę pieców. Z tą większą się nie udało, nie zostaliśmy wylosowani. Składaliśmy też wniosek na mniejszą, ale jakoś sprawa przycichła... A wymiana pieca na ekologiczny to ładnych kilka tysięcy złotych. Tymczasem w mieście już ruszyli z ogrzewaniem, a u nas rano bez włączenia farelki w łazience po prostu się nie da. Do czego zmierzam? Chyba do tego, że pomimo przepięknych kolorów liści to chyba jednak nie lubię jesieni, a następującej po niej zimy to już w ogóle ;-)

poniedziałek, 24 września 2018
Z polotem

Wiosna i lato to generalnie czas gdy dni spędza się w ogrodzie. Wczorajsza pogoda już nie sprzyjała statycznej zabawie w piaskownicy. Po obiedzie wybraliśmy się więc na spacer. W drodze powrotnej dłużej zatrzymaliśmy się przy koniach. Juniorka oczywiście rzuciła hasło jak je nazwiemy. Jeden był siwy więc mówię: Siwek. Spodobało jej się, ale pozostałe nazwała sama: Gwiazdeczka, Choinka i Piękna Stylówa (tu szczęka mi spadła). Do tej pory nie wiem skąd jej się ta Piękna Stylówa wzięła ;-)

13:56, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (3) »
sobota, 22 września 2018
Chomik rządzi

Tak jak przypuszczałam, funkcjonowanie niczym w kołowrotku chomika ma swoje zalety, na zbędne myślenie nie ma czasu. Rano jest praca (a w pracy nadmiaru czasu nie ma), zakupy, dziecko z przedszkola, obiad, zabawy z Małą połączone z próbą własnego odpoczynku i tak zastaje mnie pora kolacji spadając lawiną obowiązków: kolacja, zmywarka, kąpanie i usypianie Juniorki, przygotowanie swoich i dziecięcych ubrań na dzień następny, toaleta własna i uff zbliża się godzina 22, kawałek filmu lub książki i można iść spać. "Głupich myśli" mniej, ale entuzjazm i tak znikomy.

A poza tym: po dwóch tygodniach katar postanowił opuścić Juniorkę, mnie postanowiła opuścić witamina B2. Przedszkolny tydzień był wypasiony na maksa, każdego dnia atrakcja: wyjście do sadu, samodzielne przygotowywanie sałatki owocowej, wyjazd do Teatru Lalek, obchody Dnia Przedszkolaka i Święto Pieczonego Ziemniaka w Leśniczówce. W związku z czym rodzice nie chcą być gorsi i jadą dziś na operetkę.

wtorek, 18 września 2018
Bilans

Na zwykły bilans czekaliśmy w naszej przychodni prawie jak na wizytę u specjalisty. Chciałam to załatwić w wakacje, ale dzwoniąc w pierwszym tygodniu lipca usłyszałam termin na dzień dzisiejszy. Cóż było robić, musiałam się dziś zwolnić 2 godziny, które teraz muszę odpracować. Nasz maluszek, co to miał zaburzony odruch ssania i przez pierwsze miesiące walczyliśmy o każdy gram by w ogóle załapać się do siatki centylowej, obecnie (w wieku 4lat, 4 miesięcy i 21 dni) waży 18,9kg (powyżej 50 centyla) i mierzy 110 cm (powyżej 75 centyla). W sumie od jakiegoś czasu często słyszę: "ale ona jest wysoka". Co gorsze to wzrost 110 osiągnęła chyba w krótszym przedziale czasowym niż 104... W sumie chciałam jej jeszcze dokupić kilka bluzeczek z długim rękawem na 110, ale teraz się zastanawiam czy nie damy rady z tymi które są, a może już lepiej gromadzić 116(?)... bo wszystko w momencie może się zrobić "jak na ryby". Po bilansie pojechaliśmy do Lidla, przy okazji zobaczyłam, że mają fajne kurteczki przejściowe (taką na 110 niby mamy od wiosny...), z ciekawości przymierzyłam jej taką na 116 - długość fajna bo przykrywa pupę, szerokość dobra, rękaw odrobinę za długi (ale przecież przełożenie nie przeszkadza)... także ten tego mamy nową kurteczkę, której wiek na metce wskazuje już: 5-6 lat. Generalnie bilans wypadł dobrze, jedynie co to jednak trzeba się wybrać do logopedy (seplenienie wchodzi w grę). Oczywiście się pójdzie, porozmawiam też z koleżanką, jakieś ćwiczenia nie zaszkodzą, choć też wydaje mi się, że aparat mowy jeszcze się i wykształca... Juniorka długo nie mówiła "s" był "klep" a nie "sklep", teraz mamy sklep, ale zamiast szafy jest "siafa". Generalnie ma problem z głoskami sycząco - szeleszczącymi.

16:42, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 16 września 2018

Dopiero popołudniu przeziębienie jakby zaczęło odpuszczać. Nie mam ani krztyny chęci na jutrzejszy dzień. 

czwartek, 13 września 2018
Wynurzenia znad kubka z fervexem

 Gdy dziecko wyzdrowiało na tyle by można je wysłać do przedszkola (chodzi od wczoraj, chociaż nie wiem czy dobrze bo podobno są jakieś przypadki szkarlatyny) to właśnie teraz jeszcze mnie zaczęło rozkładać. Apteczka przeziebieniowa dla dorosłych jeszcze nie uzupełniona więc póki co posiłkuję się znalezionymi resztkami. A niestety weekend nie bardzo pozwoli by zalec na kanapie (o ile to w ogóle możliwe przy dziecku), trzeba szybko wyzdrowieć i co najważniejsze nie zarazić Juniorki. 

 

piątek, 07 września 2018
Ręce opadają

Jeszcze powakacyjny tydzień przedszkolny nie dobiegł końca, a Juniorka już z katarem. Dziś została w domu, na głowie Babci, która widzę, że już nie ma na tyle zdrowia by się nią zajmować codziennie przez dłuższy czas. W oczy zajrzało mi przerażenie, że co to będzie jeżeli powtórzy się zeszły rok, przecież wtedy żaden lek na katar jej nie pomógł, a z nosa leciało non stop przez 2 miesiące. Mogę wysłać do przedszkola i powiedzieć: nos wytrze lepiej lub gorzej i jakoś to będzie - ale sama nie lubię gdy młodsze dzieci chodzą po szkole takie zasmarkane bo wiadomo, że ich higiena nosa nie jest tak dobra jak u nastolatka. Znowu wróciły myśli o przyczynach psychosomatycznych. Ale jak ją obserwuję to nie wydaje mi się, żeby jej niechęć do przedszkola była jakaś nadzwyczajna, raczej jest normalna, synkowi koleżanki też zebrało się parę smutków na hasło: powrót do przedszkola. W wakacje z nosem był spokój, aż miło, jadła lody, kąpała się w jeziorze i w morzu, biegała na boso. Tymczasem: alergii nie ma, a katar znów jest (a nawet od zeszłego tygodnia zaczęłam wspomagać odporność) i poczułam bezradność w tym temacie bo boję się, że znowu nie przejdzie w ciągu kilku dni...

10:21, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 02 września 2018
Bloki startowe

Przedszkolny plecaczek zapakowany. Ubranko na jutro przygotowane. Nowe kapcie czekają. Mój strój na jutro też wyprasowany. Rano tylko wrzucić podstawowe przedmioty do kopertówki. Pozostało jedynie ustawić budzik. I można zacząć odliczanie z piosenki: "jeszcze tylko wrzesień, październik, listopad... i wakacje, znów będą wakacje, na pewno mam rację, wakacje będą znów." 

środa, 29 sierpnia 2018
Współodpowiedzialność

Kiedyś na fejsie u koleżanki widziałam animację na temat tego, że prawdziwy mężczyzna/mąż nie wykonuje obowiązkowych domowych by pomagać żonie, wykonuje je ponieważ jest też mieszkańcem domu. Nie pomaga w sprzątaniu tylko sprząta bo brudzi. Nie pomaga w gotowaniu tylko gotuje bo też zjada. Nie pomaga w zajmowaniu się dziećmi tylko zajmuje się dziećmi bo to też jego dzieci. I tak dalej... I racja bo jak brzmi stwierdzenie "pomagać żonie"? Tak, jakby wielkodusznie robić coś by ułatwić to komuś, kto sobie nie radzi ze swoim zadaniem. A DOM to zadanie nie tylko dla jednej osoby, a dla wszystkich jego mieszkańców (w końcu dzieci też się uczy np. sprzątania zabawek). Bo to nie chodzi o pomoc, a o współodpowiedzialność. Nie udostępniłam tego postu. A szkoda, powinnam...

18:48, cien_wiatru_ona , porywy wiatru
Link Komentarze (2) »
niedziela, 26 sierpnia 2018
Pogubione litery

Tydzień temu wieczorem cofnęłam się o kilka lat, w zasadzie do "poprzedniego" życia i przeczytałam tamte wpisy. Nigdy nie byłam ekstrawertyczką, jednak w tamtych wpisach było dużo więcej, były bardziej otwarte. Potem spojrzałam na listę czytanych blogów, a przecież większość z nich już nie istnieje. Lubiłam pisać, ale może przychodzi taki moment, że traci się umiejętność umieszczania słów i siebie tutaj... Zdarzało mi się już publikować wpis by zaraz go usunąć, nawet przez ten tydzień miałam przynajmniej dwa razy chęć coś opisać, w telefonie mam zdjęcia, które chciałam tu umieścić. Myślę: tak napiszę, ale za chwilę, jutro rano... suma sumarum nie włączam nawet komputera. Zawodowo czekają mnie teraz dwa stresujące tygodnie na wysokich obrotach w dodatkowo odmienionych okolicznościach, czy będę jeszcze chciała skanalizować wrażenia pisząc, czy tak jak to było w czerwcu zniknę stąd? Coś się w moim pisaniu zepsuło...

14:26, cien_wiatru_ona , cień myśli
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 255
| < Październik 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
* a "radością tworzenia upleść welon szczęścia własnych prawd ... przestrzeń tajemną"
*przez otwarte okno zaglądam:
*zamknięte lub przymknięte okna
*zdjęcia oraz teksty zamieszczone na blogu są własnością jego autorki. Bez jej zgody zabrania się ich kopiowania i rozpowszechnienia.