jestem iskrą i wiatru powiewem
piątek, 18 sierpnia 2017
A za oknem

Tak wygląda początek końca lata

15:42, cien_wiatru_ona , fotopstryki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 sierpnia 2017
Kochanek Pani Marii

 Jak mówi autorka jest to rekonstrukcja literacka. Irene Frain zapewne poświęciła wiele godzin w archiwach i bibliotekach by książka była wiarygodnym odbiciem tamtych wydarzeń. Napisana z wyczuciem, to co intymne dla Marii takim pozostało. Maria wdała się w romans już po śmierci męża. Ale książka jest dużo szerszą "biografią". Po lekturze nie oceniałam Marii, poznałam za to losy słynnej Polki. Paul Langevin jednak nie przypadł mi do gustu. Co ciekawe, to fakt, że po latach wnuczka Marii wyszła za mąż za wnuka Langevina - widocznie miłość była pisana.

14:29, cien_wiatru_ona , słowa pożyczone
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 sierpnia 2017

Wakacje niepostrzeżenie zamieniły się w ferie. Gdy nadchodzą ferie to człowiek uchachany jak norka z tych dwóch tygodni, ale jak zostają dwa tygodnie wakacji to jakoś już nie tak wesoło... Pogoda nadal nie sprzyja, żniwa ledwo w połowie, w związku z czym czasu na wyjazd w tym roku raczej nie zostanie. Szkoda, ale co zrobić... Póki co nastał czas kompletowania wyprawki przedszkolaka. Całe szczęście w dużej mierze z odsieczą przychodzą sklepy internetowe i ludzka kreatywność (bo już nie trzeba się martwić jak co niektóre rzeczy podpisać - imienne naklejki, naszywki, naklejki do butów/kapci to już nie problem). Sobie kalendarz na nowy rok też już sprawiłam, na radę na 28go już się na pewno przyda.

23:07, cien_wiatru_ona
Link Komentarze (5) »
wtorek, 01 sierpnia 2017
Sierpień

Pogoda rolników nie rozpieszcza. Wczorajsza poranna burza z ulewą, po całym poprzednim deszczowym tygodniu, zmroziła krew w żyłach. Rzepak cięty z dwutygodniowym opóźnieniem. Dziś kto może, w tym i mój Mąż, kosi co już się jako tako nadeje. Nie dlatego, że wilgotność ziarna jest taka jak należy, ale w obawie przed tym, że kolejny deszcz może przynieść dużo strat. Jest godzina 22:20 i wokół nadal słychać charakterystyczne buczenie kombajnów. Oby pogoda się utrzymała i wszystko poszło sprawnie. Nie jest proste życie osób, których całoroczny zarobek zależy w tak dużej mierze od pogody. Bo najpierw jest mróz i śnieg albo go nie ma, potem są jakieś przymrozki gdy zacznie się wegetacja, potem jest deszcz albo go nie ma i tak w kółko. A na co jak na co, na pogodę człowiek wpływu nie ma...

A i na naszej małej wsi rozległa się dziś syrena OSP upamiętniająca Godzinę W.

sobota, 29 lipca 2017
Tytuły w kolorach

Tom drugi "Spaceru Aleją Róż", nie zawiódł. Autorka rozwiązała zagadkę morderstwa z pierwszych stron tomu pierwszego i byłam zaskoczona, tego bohatera akurat nie brałam pod uwagę jako sprawcy. Historia ładnie się rozkręca i czekam na tom trzeci, z nadzieją na to, że wreszcie w życiu Szymczaków zaświeci więcej "słońca".

 

Zakupione i przeczytane. Trylogia uzupełniona. I na tym w sumie mogłabym poprzestać. Podobnie jak część druga, tak i ta już nie wpasowała się w mój gust. Opowieść wydumana. Nawet opisów Majorki tym razem mało. Ale jak przeczytałam na okładce, na podstawie trylogii powstaje serial...

 

A dziś czekając na Męża, który pojechał kupić nowy motocykl i wróci za jakieś dwie godziny będę dalej zanurzać się burzliwy romans Marii Skłodowskiej - Curie.

piątek, 28 lipca 2017
Półmetek

Wakacje dobiły do półmetka. Za miesiąc będzie już po radzie, a do opracowania będzie czekał stos podręczników. Tymczasem w pogodzie zapowiadają nadejście lata. Dobrze, bo przez ostatnie deszczowe dni prawie kataru się nabawiłam. Na wakacjach jeszcze nie byliśmy. Mąż już miał ochotę wyjechać i nawet znalazł kwaterę, ale mnie się nie spieszyło. Jakoś potrzebowałam czasu w domu i własnym ogrodzie, w ciszy i spokoju, chociaż spokoju wewnętrznego nie mogę odnaleźć. Dobrze też, że nie pojechaliśmy ponieważ moją Mamę, po raz drugi w tym miesiącu, rozłożyła migrena. Czekamy na ładną pogodę, to i żniwa będą mogły się zacząć. Może pójdzie sprawnie, choć w tym roku bez własnego kombajnu.  A jak się wszystko dobrze ułoży to zostanie jeszcze czas na wyjazd.

środa, 26 lipca 2017
Kampania ziemniaczana

Z bliżej nieokreślonych przyczyn Juniorce jakiś czas temu (pewnie z rok) przestały smakować ziemniaki, ogólnie warzywa. Je na przemian makaron i kaszę, a nawet do zupy należy wrzucić kilka makaranów, co by jako tako dała się zjeść. Wszelkie próby zachęcenia do spróbowania ziemniaka kończyły się odwracaniem od stołu z krzykiem, że: "łe, be i fuj", a ziemniaczki to rzekomo nawet w koszmarach ją goniły. Dziś nie miałam ani czasu, ani chęci na gotowanie dla niej specjalnie makaronu (kaszy nawet w domu nie ma). Postawiłam pannę przed faktem dokonanym (znaczy przed talerzem). Początkowo oczywiście były protesty. Zachęcona tym, że może zjeść najpierw co chce, przestraszona, że nic więcej nie ma i przekupiona późniejszą nagrodą za zjedzenie wszystkiego, zaczęła. Najpierw zniknęło mięsko, później trochę pomidora (którego raz na kilka dni trochę zjada), aż pokusiła się i o ziemniaczki. Zjadła 90% nałożonych. Nagroda w postaci kawałka kinder czekoladki też była. Że mało wychowawcze? Może, jednak nadrzędny cel osiągnięty. Mimo, że osobiście wątpiłam, że zje choć jeden kawałek ziemniaka bo wcześniejszymi podobnymi próbami przekupstwa nie była zainteresowana bo "ziemniak był łe, be i fuj".

22:30, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 lipca 2017
W szponach serii

Z banerów przy Empikowych drzwiach dowiedziałam się o trzeciech książce Anny Majewskiej z nazwijmy to: majorkańskiego cyklu. I stanęłam przed dylematem, ponieważ kontynuacja "Roku na Majorce" czyli "Powrót na Majorkę" już nie był tak fajny. Po kilku dniach zastanawiania się jednak zamówiłam kolejną część... skoro czytałam tamte to trzeba wiedzieć co też jest dalej... Jutro skończę drugi tom "Spaceru Aleją Róż", tom trzeci ukaże się jesienią i tą książkę kupię bez zastanowienia. Również jesienią wyjdzie "Labirynt duchów" Zafona, część czwarta związana z Cmentarzem Zapomnianych Książek i Danielem Sempere. I chociaż miałam pewne zastrzeżenia do dwóch środkowych części to oczywiście kupię "Labirynt". Kontynuację "Hardej" czyli "Królową" już mam więc wkrótce powrócę do losów Świętosławy. A potem mam zamiar sprawić sobie trylogię Cherezińskiej "Odrodzone królestwo". A tak, a na stosiku do przeczytania czeka jeszcze "Siła niższa" Marty Kisiel czyli dalsze losy Konrada Romańczuka i Licha.

"Pieśń Lodu i Ognia" Martina porzuciłam w trzecim tomie. Męczyło mnie, że bałam się przekręcić stronę, żeby bohater którego właśnie co zaczynałam poznawać nie zginął. W serial też się nie wciągnęłam, nie miałam czasu... aż do zeszłego tygodnia. Mój Mąż zaczął oglądać powtórki kolejnych sezonów, a ja z nim. Nawet sobotnią noc, zamiast świętować swoje urodziny, zarwałam do 3 nad ranem oglądając 8 z 10 odcinków szóstego sezonu. To jak poświęciłam kilka kolejnych nocy na zapoznanie się choć w części z fabułą to teraz mam zamiar poświęcić godzinę z poniedziałkowych wieczorów na oglądanie najnowszego sezonu. Książek na podstawie, których powstał serial już chyba raczej nie przeczytam. 

niedziela, 16 lipca 2017
Piżama party

Zbaczając trochę z trasy (Mąż z Juniorką już zdążali do samochodu) weszłam kupić sobie spodnie, takie do chodzenia koło domu, odpowiednie do temperatury 20 stopni. Już niby jedne, w bardzo dobrej cenie wybrałam, ale idąc w kierunku kasy, kilka wieszaków dalej zobaczyłam, w moim odczuciu, fajniejsze, bardziej pasujące do lata. Ładniejszy deseń i kolory, szary w połączeniu z pudrowym różem i odrobiną bieli, a cena taka sama. Tamte czarno-białe od razu postanowiłam odłożyć. W domu dumna z zakupu chciałam przyjrzeć się nabytkowi dokładniej. Wtedy moim oczom ukazał się napis na metce: damskie spodnie od piżamy :-O ... kurtyna...

czwartek, 13 lipca 2017
Jako dziecko rodzica i rodzic dziecka

Gdy człowiek odrośnie trochę od ziemi to zaczyna marzyć o wspaniałościach dorosłości. A gdy ją osiągnie, tą prawdziwą dorosłość, to z rozrzewnieniem wspomina dzieciństwo. Ostatnio moją Mamę dopadła tak silna migrena jakiej przez dobre 3 lata nie miała. Kilka dni wyjętych całkowicie z życiorysu i ciągłe pytanie, z każdym dniem podszywane większą obawą, kiedy wróci normalność i czy to aby tylko to. Jednocześnie dziecko, które od jakiegoś czasu trapią zatwardzenia, które to wywołują też swoje, nazwijmy to, komplikacje i matczyny lęk. Czasami do takich zmartwień dołączają te zawodowe lub inne problemy. Stres nie daje spać po nocach. I choć wszystko wraca do normy to w takich sytuacjach przychodzi chwila, w której docenia się dziecięcą beztroskę, której nie dostrzegało się wtedy kiedy był na to czas.

23:05, cien_wiatru_ona , cień myśli
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 246
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
* a "radością tworzenia upleść welon szczęścia własnych prawd ... przestrzeń tajemną"
*przez otwarte okno zaglądam:
*zamknięte lub przymknięte okna
*zdjęcia oraz teksty zamieszczone na blogu są własnością jego autorki. Bez jej zgody zabrania się ich kopiowania i rozpowszechnienia.