jestem iskrą i wiatru powiewem
poniedziałek, 17 grudnia 2018

Niedzielny poranek przywitał nas bielą. Przyprószyło trochę i można było wyciągnąć sanki z garażu i zaliczyć pierwszy przejazd (wspomagając się trawiastym podłożem) i ulepić mikrobałwanka. Za miesiąc mamy być już w górach. Tym razem z moim kuzynem i jego rodziną. Fajnie, ale dla mnie nie do końca. Odkąd do Mamy nie ma kto przyjechać na czas naszej nieobecności to ja już nie potrafię wyluzować będąc daleko. Oczywiście mogłaby jechać z nami, ale ona też tak do końca nie jest chętna (bo w klimacie górskim nie do końca dobrze się czuje, bo jedzenie knajpiane nie zawsze służy itd., itp.). W sobotę rozmawiałyśmy o Babci, o tym, że moja Mama ma wiele z dolegliwości które Babcię gnębiły. Mówiłam o tym, że migrenowcy często popadają w depresję ze względu na lęk przed kolejnym atakiem. Wtedy przyznała, że ona już się boi co będzie, jeżeli atak złapie ją podczas naszego wyjazdu... Ja też się tego ogromnie boję (tego i czego innego). I sytuacja robi się patowa. Nie jechać i pozbawić dziecko zmiany klimatu (zalecanego przez lekarza) i odpoczynku, pojechać i nie odpocząć...

Dziś mam wolne. Urlop bezpłatny. Niestety dwa przysługujące wolne dni na dziecko wykorzystałam na Dzień Matki w przedszkolu i na dzień, w którym z Juniorką nie miał kto zostać. Ludzie zarzucają nauczycielom ilość dni wolnych, ale wolne mamy tylko w określonym terminie. Poza wakacjami możemy się zwolnić i umówić na odpracowanie (co nie zawsze jest możliwe) więc w zasadzie pozostaje tylko bezpłatny. To, że w przyszłym miesiącu odliczą pieniążki od wypłaty to trudno, ale do emerytury to dzień nieskładkowy... Miałam nawet nie iść na dzisiejsze Jasełka, ale jak to tak nie iść. Juniorce byłoby przykro gdyby wśród rodziców nie było mnie, a ja bym się chyba w szkole zapłakała w czasie, w którym moje dziecko mówiłoby swoją kwestię beze mnie na widowni. Idę :-)

czwartek, 13 grudnia 2018
Ciemno

I nastał ten czas kiedy chcąc zejść o 7 rano  w miarę dyskretnie na dół to muszę przyświecić sobie na schody latarką z telefonu.

środa, 12 grudnia 2018
Niech dźwięczy

Do Wigilii dwa tygodnie, a mnie jakoś za mało świątecznego klimatu. Zazwyczaj marudzę, że co za dużo i za szybko to niezdrowo, ale w tym roku mam odwrotnie. Niby nic takiego się nie dzieje, ale jednocześnie dzieje się dużo i dlatego potrzebuję tego grudniowego blasku, błogości i cudu np w postaci radiowych wspomagaczy piosenkowych (a jakoś nadal ich malutko). My wprawiając się w nastrój obejrzeliśmy "Grinch'a", było to pierwsze wyjście Juniorki do kina i choć wątpiłam to dała radę i mało się wierciła i wyprawę na zwiedzanie toalety też tylko raz zaliczyła. Od poniedziałku jest trochę przeziębiona więc wczoraj produkowała z Babcią aniołki na choinkę. Babcia też nie do końca w formie z powodu ataku migreny, ale już wczoraj czuła się lepiej i mogła zając się wnuczką bez pomocy zięcia. Bo mój Mąż miał wczoraj inną lataninę z powodu ataku hakerskiego, dostał maila (jakby ze swojego adresu), że ma zapłacić ileś tam dolarów bo inaczej straci hasła, kontakty itp. Człowiek w sieci korzysta z wielu rzeczy, z banku też... Już i tak wystarczy, że w niedzielę zgubił 200 zł. Dziś rolnicy protestują na autostradzie, dla większości ludzi pewnie to denerwujące, ale ja widzę sprawę inaczej... Czytając jeden z komentarzy do wydarzenia ktoś słusznie zauważył, że przed Sejmem zostaliby w zasadzie zignorowani. A prawda taka, że to dzięki pracy rolników mamy co jeść i niech mają z tego zysk, a niestety zysk mają głównie wszelkiej maści pośrednicy. Natomiast na papierze dochód z 1ha ziemi rośnie, a plony co rok gorsze (bo susze bo inne przypadłości klimatyczne), bo owoców to nie ma komu zbierać (bo pracować sezonowo się nie chce). Ziemia też droga, Mąż właśnie zbiera się do kupna 6ha, pieniądze takie, że oczy mi z orbit wyszły, także kredyt, sprzedawanie tego co na ten moment nie jest niezbędne, a potem na kilka miesięcy (do żniw, oby dobrych) utrata płynności finansowej. Ale na ten moment to inwestycja w przyszłość, oby się wszystko ułożyło tak jak należy.

Niech zatem dźwięczy świątecznie...

niedziela, 25 listopada 2018
Spektakle

Tydzień zawodowo i prywatnie obfitował w wydarzenia kulturalne. Najpierw spektakl profilaktyczny na podstawie "My, dzieci z dworca ZOO". Fajnie przygotowane przedstawienie bez odniesienia do konkretnego czasu i przestrzeni. Dopiero w pogadance wykorzystane fotosy z książki i uświadomienie o realności tej historii. Dało do myślenia. Dwa dni później przeniosłam się w magiczny świat baśni o 12 miesiącach. Klasycznie przedstawiona baśń, z pięknymi dekoracjami. Mimo, że widziałam ją już po raz trzeci to nie odebrało jej to uroku. Wczorajszy wieczór to przezabawna operetka "Hrabina Marica", śpiew, muzyka, gra aktorska, sekcja baletowa - wszystko rewelacyjne (na scenie pojawiły się nawet dwa konie zaprzężone do powozu i automobil z epoki). Następny wyjazd do opery już w styczniu na "Halkę". A dziś nie dość, że szaro i ponuro to i pękła struna naprężona stresami. Polały się łzy mimo imieninowego dnia. Albo inaczej, imieninowe zamieszanie w oczach innych wzięło na siebie powód łez...

niedziela, 18 listopada 2018
Nic nowego

Od czwartku znowu walczę z przeziębieniem. Ale czym się tu dziwić skoro w pracy się marznie. Awaria kotłów nadal trwa, wykonawca z podwykonawcą przerzucają się odpowiedzialnością, przyjeżdżają serwisy ale awarii nie potrafią zlokalizować (a co tu mówić o naprawie). Kaloryfery są zimne, ewentualnie letnie. A jutro, po trzech nocach z przymrozkami, aż strach iść do pracy... To wolne to przydałoby się teraz bo dom znów tonie w bałaganie, a sił na sprzątanie w tym stanie brak.

poniedziałek, 12 listopada 2018
Wolny poniedziałek

Zasadności ustanowienia dzisiejszego dnia wolnym nie rozumiem, ale nie mam nic przeciwko ;-) Po wyczerpującym październiku każdy dodatkowy dzień wolny chłonę jak gąbka. No to teraz kierunek: przerwa świąteczna ;-)

środa, 07 listopada 2018
Prezent dla chłopca?

Przedszkolne urodziny w salach zabaw dopiero w naszej grupie "raczkują". Juniorka była na urodzinach koleżanki, a dziś dostała zaproszenie do kolegi. I tu powstał mały problem, o ile z dziewczyńskimi zabawkami jesteśmy na bieżąco, o tyle dla chłopca to przychodzą mi na myśl tylko hot wheels. Podrzućcie jakieś pomysły na prezent dla 4-latka w rozsądnych cenach, proszę :) 

wtorek, 06 listopada 2018
Tylko zapomnieć

Październik dał w kość. Zaczęło się z końcem września gdy dopadł mnie jakiś wirus żołądkowy, gdy doszłam do siebie mieliśmy pierwszą awarię ogrzewania i rozłożyło mnie przeziębienie, gdy przeszło, w jedno popołudnie powaliła mnie migrena (taka już konkretna z zawrotami i wymiotami), później powróciło przeziębienie. Oczywiście na L-4 czasu nie było. W końcu dopadło Juniorkę i przesiedziała tydzień z Babcią. Byliśmy na pogrzebie. Tego samego dnia moja Chrzestna (siostra Mamy) dostała zawał (stres podskoczył do oporu, wróciły wspomnienia sprzed 2 lat i na pewno zostawi to ślad na przyszłość). Dowiedzieliśmy się też, że siostra mojego Taty jest po wylewie. Zmarł też "przyszywany" dziadek mojego Męża, który wiózł nas do ślubu swoją wołgą z lat 60tych. Także teraz to już chyba może być tylko weselej...

poniedziałek, 05 listopada 2018
Warunki pracy

Mamy już trzecią awarię pieca w tym sezonie grzewczym. Pojawienie się fachowców zajmuje zawsze 3-4 dni, co w praktyce oznacza, że w szkole częściej jest zimno niz ciepło. Dodatkowo dziś jeszcze wyłączyli prąd więc człowiek sobie nawet cieplej herbaty nie zrobi, a dzieciaki nie zjedzą obiadu. Za oknem pochmurno więc słońce przez szyby też nic nie nagrzeje. Dobrze że chociaż temperatura na zewnątrz nie jest listopadowa.

10:13, cien_wiatru_ona , porywy wiatru
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 września 2018
Z wysokiego C

Jeszcze w ubiegłym tygodniu pełnia lata i po prawie 30 stopni. A w tym już mocno przewiewa kurtkę jesiennym chłodem. Żadnego czasu na adaptację... Brrr! Nawet stopom niewygodnie od razu w tak pełnych butach. Chodzę i ciągle mi zimno. W pracy ogrzewanie włączono połowicznie, na razie tylko w części, w której są młodsze dzieci. Ale ja tam niestety nie mam swojego lokum. Na pytanie: dlaczego tak?, nie uzyskałam odpowiedzi. W domu też na razie średnio. Opał dopiero w fazie zakupu. Na wiosnę było szumnie w Gminie o dotacjach na wymianę pieców. Z tą większą się nie udało, nie zostaliśmy wylosowani. Składaliśmy też wniosek na mniejszą, ale jakoś sprawa przycichła... A wymiana pieca na ekologiczny to ładnych kilka tysięcy złotych. Tymczasem w mieście już ruszyli z ogrzewaniem, a u nas rano bez włączenia farelki w łazience po prostu się nie da. Do czego zmierzam? Chyba do tego, że pomimo przepięknych kolorów liści to chyba jednak nie lubię jesieni, a następującej po niej zimy to już w ogóle ;-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 256
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
* a "radością tworzenia upleść welon szczęścia własnych prawd ... przestrzeń tajemną"
*przez otwarte okno zaglądam:
*zamknięte lub przymknięte okna
*zdjęcia oraz teksty zamieszczone na blogu są własnością jego autorki. Bez jej zgody zabrania się ich kopiowania i rozpowszechnienia.