jestem iskrą i wiatru powiewem
czwartek, 12 października 2017
Chorowanie z dzieckiem i bez

Przed pojawieniem się na świecie Juniorki na lekkie przeziębienia nie zwracałam uwagi. Coś się łyknęło i przechodziło. Jak faktycznie czułam się źle to szłam do lekarza, brałam zwolnienie, ciesząc się jednocześnie z kilku dni wolnych. Od kiedy na świecie jest Juniorka to każdy katar mój czy mężowski (a ten to często na mrozie na krótkim rękawku, bo przecież tylko chwilę, potrafi chodzić) mnie denerwuje. Bo gdy mnie coś jest to zazwyczaj Juniorka to przejmuje (przecież najczęstszy i najbliższy kontakt ma ze mną to i z moimi wirusami też). Niby takie nijakie to przeziębienie, ale polubiło mnie bardzo i opuścić nie chce. Wciąż kicham i kaszlę. Już sobie nawet tran z wyciągiem z czosnku łykam, widać swoją odporność długofalowo też muszę wzmocnić. A pamiętam wrzesień 3 lata temu, gdy przez cały miesiąc kichałam i kaszlałam na 4-miesięczną wówczas Juniorkę. A ona nic, najmniejszego nawet kichnięcia, ale to był chyba cud karmienia piersią.

18:21, cien_wiatru_ona , cień myśli
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 października 2017
hm

Posiedzę w domu do końca tygodnia. Może zdążą w tym czasie włączyć w szkole ogrzewanie. Tak, tak, do 6.10 nie zdążyli... przy tej pogodzie to jawna KPINA. Posegreguję ubrania w szafach (zamówiłam nowe to miejsce trzeba zrobić). Wypiorę ręczniki. Zamówię prezent od Juniorki dla jej Chrzestnego na jego 18te urodziny (długo się zastanawiałam co to ma być, ale chyba już wiem). Zapiszę się na konferencję i poszukam kursów e-learningowych. Może uda mi się podpisać nowe umowy na telefon, internet i telewizję. POCZYTAM bo ostatnio coś słabo mi idzie, a już gorące nowości zaczynają się pojawiać w księgarniach. No i porobię też nic.

piątek, 29 września 2017
Załamka

Nie poszłam dziś do pracy? Nadprogramowy dzień wolny. Dlaczego? Ano Juniorka po zaledwie 4 dniach w przedszkolu znowu ma katar. Tym razem w nocy też zagorączkowała więc o ile wtedy leczyliśmy się sami to teraz zdecydowałam się na wizytę u lekarza. Dostaliśmy spray do nosa (jakiś na receptę, a nie ogólnodotępny), butelkę Sambucolu i to w zasadzie wszystko. Tak bardzo liczyłam na to, że już będzie lepiej. Nie zdążyłam się nawet nacieszyć wyjściami na zajęcia baletowe i rytmiczno-taneczne w ramach dni otwartych, z których Juniorce jednak baletowe chyba podobały się bardziej. A tu kolejny przekichany weekend.

16:09, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 26 września 2017
Krok do samodzielności

Przejawów samodzielności to już trochę było, ale ten jakoś mi uświadomił, że moje obowiązki, te najżmudniejsze przy dziecku ograniczają się z każdym dniem. Przez czas pieluchowy przewijanie zajmowało sporą część dnia, potem wspólne chodzenie do toalety. A tymczasem od dwóch tygodni Juniorka już nie potrzebuje, czasami w ogóle, asysty w toalecie. Do tego stopnia, że nawet nie powie, że chce, tylko pójdzie i sama zrobi co trzeba. Ewentualnie przy drugiej kwestii przybiegnie po fakcie z opuszczonymi majtami. No cóż, dorasta się...

W kwestii przedszkolnej za to mamy krok w tył, po przerwie spowodowanej przeziębieniem, Juniorka nie chce chodzić do przedszkola, nie podoba jej się drzemka i ogólnie twierdzi, że się przedszkolem znudziła. Odstawiamy delikwentkę trochę na siłę, nagradzając jakąś drobnostką (przekupstwo znaczy się) przy odbieraniu.

10:14, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 17 września 2017
Już jesień

Mimo, że w kalendarzu jeszcze lato, to ja będę uparcie twierdzić, że od 4 września mamy jesień. Kołomyja katarowo - przeziębieniowa trwa. Dziecko więcej w domu niż w przedszkolu. Ja 5tego września czułam się tak, że do pracy poszłam jedynie z poczucia obowiązku. Gdzie nie spojrzeć ktoś kicha i smarcze. Jak walczyłam z przeziębieniem to przypomniało mi się, że raz zaczęłam rok szkolny dużo później ze względu na anginę. Miałam wtedy 12 lub 13 lat i to był pierwszy raz kiedy miałam do polskiego i matematyki zeszyty włoskiej produkcji z gotowymi marginesami. Tak, tak, jestem z czasów kiedy marginesy rysowało się ołówkiem. W ogóle to wakacje jakoś sentymentalnie w tym roku traktowałam. Inne wspomnienie wiązało się z podobnym okresem czasu, kiedy to jeździłam swoim czerwonym rowerem model jubilat po wiśnie. Gdy Ciocia nie chciała za nie nic w podziękowaniu to stawiałam kawę (jaką Mama mi dała) pod drzwiami, dzwoniłam i szybko uciekałam ;-) A Ciocia Basia uszyła mi szalenie modne wtedy spódnicospodnie, różowe w białe groszki :-) Fajne czasy kiedyś były :-)

A teraz w szkole mnożą się absurdy, aż szkoda o tym myśleć, mówić, pisać...

sobota, 02 września 2017
Pierwsze koty za płoty

Dni adaptacyjne w przedszkolu wypadły bardzo dobrze. Jak podsumowała to Juniorka ubierając się w piątek rano: "tlochę się wstydzę, ale jestem odważna". Pierwszy i drugi dzień po 1,5h i z podziałem na dwie grupy. Na początku z małą rezerwą podchodziła do pań, ale chętnie się bawiła z dziećmi i wykonywała polecenia. Drugiego dnia, kiedy poproszono opiekunów o wyjście Juniorka już czuła się na tyle pewnie, że nie płakała za Babcią. Za Babcią, bo przecież matka przygnięciona stosem podręczników nie miała jak się wyrwać ze swojej pracy i było mi z tego powodu bardzo, bardzo przykro. Trzeci dzień to już spotkanie wszystkich dzieci z grupy i pobyt w przedszkolu przez 3,5h. I mimo, że inne dzieci płakały to jednak Juniorka dzielnie się trzymała, do pań nabrała zaufania bo sama poszła zgłosić, że chce siusiu. Także Mała jest zadowolona, podobają jej się zabawy, piosenki, tańczenie, więc chyba będzie dobrze :-) Ale żeby nie było tak różowo to dziś wstała z katarem (to chyba efekt notorycznego odkrywania się w nocy i marznięcia, mojego kataru sprzed kilku dni - już nie ważne). Aplikujemy witaminę C, nasivin, wrócimy do budowania odporności, na noc okleimy piżamę aromactivem i mamy wielgachną nadzieję, że do poniedziałku przejdzie... Mimo, że w przedszkolu aklimatyzujące dni wypadły dobrze, to nie chciałabym, żeby na samym starcie miała przerwę w chodzeniu. Ale co zrobić, jak w poniedziałek będzie dalej zakatarzona to zostanie w domu, nie będziemy zarażać innych dzieci.

18:58, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (4) »
sobota, 26 sierpnia 2017
Pan z telewizji

Ja to jednak miękka kaczuszka jestem,  bo nie raz już zdarzało mi się zapłakać za kimś kogo w zasadzie nie znałam. I dziś też. Panie Miecugow... szacunek. Lubiłam Pana na poważnie w "Innym punkcie widzenia" i bardziej na luzie w "Szkle".

[*]

22:17, cien_wiatru_ona , w krainie cieni
Link Komentarze (1) »
Matki stres przedprzedszkolny

Gdy ktoś mówi, że jego dziecko właśnie idzie do przedszkola to człowiek sobie myśli: super, dziecko lepiej się rozwija w grupie rówieśniczej. Gdy myśli się o własnym dziecku, że za rok ma iść do przedszkola to myśli się: oby się dostało. Gdy do pójscia do przedszkola zostaje kilka dni to matce jakoś mina rzednie. Ciągle wiem, że w grupie itd... ale to przecież mój maluszek, który to czy tamto... i tak się mnożą lęki i wątpliwości. To podobno normalne, ale... No właśnie to "ale" pozostanie pewnie do chwili gdy matka upewni się, że dziecko dobrze się czuje w przedszkolu. Juniorka na razie chce, bawi się w "idę do przekolka", jest też bardzo kontaktowa więc generalnie powinno być OK. Ale stresa matka ma i tak!

13:15, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (4) »
piątek, 25 sierpnia 2017
Dłuży się

Jest 25 sierpnia, a ostatnie 7 hektarów pszenicy nadal nie nadaje się do ścięcia, za dużo deszczu, zbyt wolne dojrzewanie, zbyt duża wilgotność ziarna nie pozwala na zebranie go. Tak długo trwających żniw to nie było przez te moje lata tutaj. Tam, gdzie rośnie wspomniana pszenica miał być zasiany rzepak (termin wysiewu rzepaku mija jutro). Jak tak dalej pójdzie to i z naszego już naprawdę last last minute nic nie wyjdzie ;) Nie, no wyjdzie, w planach przecież tylko wyjazd na weekend za tydzień. 

niedziela, 20 sierpnia 2017
Złośliwość rzeczy martwych

Piekarnik się nagrzewa. Szarlotka gotowa do włożenie do pieca. I nagle rozlega się dziwny brzdęk, a w piekarniku nawet światło nie chce się włączyć... Ale ciasto dziś było i byli goście, którzy wczoraj o 21  chętni byli do pomocy w nagłej kuchennej katastrofie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 247
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
* a "radością tworzenia upleść welon szczęścia własnych prawd ... przestrzeń tajemną"
*przez otwarte okno zaglądam:
*zamknięte lub przymknięte okna
*zdjęcia oraz teksty zamieszczone na blogu są własnością jego autorki. Bez jej zgody zabrania się ich kopiowania i rozpowszechnienia.