jestem iskrą i wiatru powiewem
niedziela, 17 września 2017
Już jesień

Mimo, że w kalendarzu jeszcze lato, to ja będę uparcie twierdzić, że od 4 września mamy jesień. Kołomyja katarowo - przeziębieniowa trwa. Dziecko więcej w domu niż w przedszkolu. Ja 5tego września czułam się tak, że do pracy poszłam jedynie z poczucia obowiązku. Gdzie nie spojrzeć ktoś kicha i smarcze. Jak walczyłam z przeziębieniem to przypomniało mi się, że raz zaczęłam rok szkolny dużo później ze względu na anginę. Miałam wtedy 12 lub 13 lat i to był pierwszy raz kiedy miałam do polskiego i matematyki zeszyty włoskiej produkcji z gotowymi marginesami. Tak, tak, jestem z czasów kiedy marginesy rysowało się ołówkiem. W ogóle to wakacje jakoś sentymentalnie w tym roku traktowałam. Inne wspomnienie wiązało się z podobnym okresem czasu, kiedy to jeździłam swoim czerwonym rowerem model jubilat po wiśnie. Gdy Ciocia nie chciała za nie nic w podziękowaniu to stawiałam kawę (jaką Mama mi dała) pod drzwiami, dzwoniłam i szybko uciekałam ;-) A Ciocia Basia uszyła mi szalenie modne wtedy spódnicospodnie, różowe w białe groszki :-) Fajne czasy kiedyś były :-)

A teraz w szkole mnożą się absurdy, aż szkoda o tym myśleć, mówić, pisać...

sobota, 02 września 2017
Pierwsze koty za płoty

Dni adaptacyjne w przedszkolu wypadły bardzo dobrze. Jak podsumowała to Juniorka ubierając się w piątek rano: "tlochę się wstydzę, ale jestem odważna". Pierwszy i drugi dzień po 1,5h i z podziałem na dwie grupy. Na początku z małą rezerwą podchodziła do pań, ale chętnie się bawiła z dziećmi i wykonywała polecenia. Drugiego dnia, kiedy poproszono opiekunów o wyjście Juniorka już czuła się na tyle pewnie, że nie płakała za Babcią. Za Babcią, bo przecież matka przygnięciona stosem podręczników nie miała jak się wyrwać ze swojej pracy i było mi z tego powodu bardzo, bardzo przykro. Trzeci dzień to już spotkanie wszystkich dzieci z grupy i pobyt w przedszkolu przez 3,5h. I mimo, że inne dzieci płakały to jednak Juniorka dzielnie się trzymała, do pań nabrała zaufania bo sama poszła zgłosić, że chce siusiu. Także Mała jest zadowolona, podobają jej się zabawy, piosenki, tańczenie, więc chyba będzie dobrze :-) Ale żeby nie było tak różowo to dziś wstała z katarem (to chyba efekt notorycznego odkrywania się w nocy i marznięcia, mojego kataru sprzed kilku dni - już nie ważne). Aplikujemy witaminę C, nasivin, wrócimy do budowania odporności, na noc okleimy piżamę aromactivem i mamy wielgachną nadzieję, że do poniedziałku przejdzie... Mimo, że w przedszkolu aklimatyzujące dni wypadły dobrze, to nie chciałabym, żeby na samym starcie miała przerwę w chodzeniu. Ale co zrobić, jak w poniedziałek będzie dalej zakatarzona to zostanie w domu, nie będziemy zarażać innych dzieci.

18:58, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (4) »
sobota, 26 sierpnia 2017
Pan z telewizji

Ja to jednak miękka kaczuszka jestem,  bo nie raz już zdarzało mi się zapłakać za kimś kogo w zasadzie nie znałam. I dziś też. Panie Miecugow... szacunek. Lubiłam Pana na poważnie w "Innym punkcie widzenia" i bardziej na luzie w "Szkle".

[*]

22:17, cien_wiatru_ona , w krainie cieni
Link Komentarze (1) »
Matki stres przedprzedszkolny

Gdy ktoś mówi, że jego dziecko właśnie idzie do przedszkola to człowiek sobie myśli: super, dziecko lepiej się rozwija w grupie rówieśniczej. Gdy myśli się o własnym dziecku, że za rok ma iść do przedszkola to myśli się: oby się dostało. Gdy do pójscia do przedszkola zostaje kilka dni to matce jakoś mina rzednie. Ciągle wiem, że w grupie itd... ale to przecież mój maluszek, który to czy tamto... i tak się mnożą lęki i wątpliwości. To podobno normalne, ale... No właśnie to "ale" pozostanie pewnie do chwili gdy matka upewni się, że dziecko dobrze się czuje w przedszkolu. Juniorka na razie chce, bawi się w "idę do przekolka", jest też bardzo kontaktowa więc generalnie powinno być OK. Ale stresa matka ma i tak!

13:15, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (4) »
piątek, 25 sierpnia 2017
Dłuży się

Jest 25 sierpnia, a ostatnie 7 hektarów pszenicy nadal nie nadaje się do ścięcia, za dużo deszczu, zbyt wolne dojrzewanie, zbyt duża wilgotność ziarna nie pozwala na zebranie go. Tak długo trwających żniw to nie było przez te moje lata tutaj. Tam, gdzie rośnie wspomniana pszenica miał być zasiany rzepak (termin wysiewu rzepaku mija jutro). Jak tak dalej pójdzie to i z naszego już naprawdę last last minute nic nie wyjdzie ;) Nie, no wyjdzie, w planach przecież tylko wyjazd na weekend za tydzień. 

niedziela, 20 sierpnia 2017
Złośliwość rzeczy martwych

Piekarnik się nagrzewa. Szarlotka gotowa do włożenie do pieca. I nagle rozlega się dziwny brzdęk, a w piekarniku nawet światło nie chce się włączyć... Ale ciasto dziś było i byli goście, którzy wczoraj o 21  chętni byli do pomocy w nagłej kuchennej katastrofie.

piątek, 18 sierpnia 2017
A za oknem

Tak wygląda początek końca lata

15:42, cien_wiatru_ona , fotopstryki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 sierpnia 2017
Kochanek Pani Marii

 Jak mówi autorka jest to rekonstrukcja literacka. Irene Frain zapewne poświęciła wiele godzin w archiwach i bibliotekach by książka była wiarygodnym odbiciem tamtych wydarzeń. Napisana z wyczuciem, to co intymne dla Marii takim pozostało. Maria wdała się w romans już po śmierci męża. Ale książka jest dużo szerszą "biografią". Po lekturze nie oceniałam Marii, poznałam za to losy słynnej Polki. Paul Langevin jednak nie przypadł mi do gustu. Co ciekawe, to fakt, że po latach wnuczka Marii wyszła za mąż za wnuka Langevina - widocznie miłość była pisana.

14:29, cien_wiatru_ona , słowa pożyczone
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 sierpnia 2017

Wakacje niepostrzeżenie zamieniły się w ferie. Gdy nadchodzą ferie to człowiek uchachany jak norka z tych dwóch tygodni, ale jak zostają dwa tygodnie wakacji to jakoś już nie tak wesoło... Pogoda nadal nie sprzyja, żniwa ledwo w połowie, w związku z czym czasu na wyjazd w tym roku raczej nie zostanie. Szkoda, ale co zrobić... Póki co nastał czas kompletowania wyprawki przedszkolaka. Całe szczęście w dużej mierze z odsieczą przychodzą sklepy internetowe i ludzka kreatywność (bo już nie trzeba się martwić jak co niektóre rzeczy podpisać - imienne naklejki, naszywki, naklejki do butów/kapci to już nie problem). Sobie kalendarz na nowy rok też już sprawiłam, na radę na 28go już się na pewno przyda.

23:07, cien_wiatru_ona
Link Komentarze (5) »
wtorek, 01 sierpnia 2017
Sierpień

Pogoda rolników nie rozpieszcza. Wczorajsza poranna burza z ulewą, po całym poprzednim deszczowym tygodniu, zmroziła krew w żyłach. Rzepak cięty z dwutygodniowym opóźnieniem. Dziś kto może, w tym i mój Mąż, kosi co już się jako tako nadeje. Nie dlatego, że wilgotność ziarna jest taka jak należy, ale w obawie przed tym, że kolejny deszcz może przynieść dużo strat. Jest godzina 22:20 i wokół nadal słychać charakterystyczne buczenie kombajnów. Oby pogoda się utrzymała i wszystko poszło sprawnie. Nie jest proste życie osób, których całoroczny zarobek zależy w tak dużej mierze od pogody. Bo najpierw jest mróz i śnieg albo go nie ma, potem są jakieś przymrozki gdy zacznie się wegetacja, potem jest deszcz albo go nie ma i tak w kółko. A na co jak na co, na pogodę człowiek wpływu nie ma...

A i na naszej małej wsi rozległa się dziś syrena OSP upamiętniająca Godzinę W.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 246
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
* a "radością tworzenia upleść welon szczęścia własnych prawd ... przestrzeń tajemną"
*przez otwarte okno zaglądam:
*zamknięte lub przymknięte okna
*zdjęcia oraz teksty zamieszczone na blogu są własnością jego autorki. Bez jej zgody zabrania się ich kopiowania i rozpowszechnienia.