jestem iskrą i wiatru powiewem
czwartek, 14 grudnia 2017
Śnieżny poranek

Poranek przywitał moje okolice silnym wiatrem i mocno padającym śniegiem. Opony zimowe mam już od jakiego czasu, ale i tak dwa razy zaliczyłam poślizg. Nie lubię takich warunków. Teraz już tylko woda po śniegu została. Pochmurno jest nadal, ale mam nadzieję, że warunki drogowe w drodze powrotnej będą zdecydowanie lepsze. A dziś jeszcze do fryzjera, na radykalne ciachu, ciach.

środa, 13 grudnia 2017
Sklepowe rozczarowania cz.2

Najpierw był problem z prezentem dla Chrześniaka Męża, teraz się okazało, że z prezentem dla dzieci mojego kuzyna też jest problem. Robimy im prezenty gwiazdkowe w podziękowaniu za ubranka, które od nich otrzymujemy. Zabawki zamówiłam 30 listopada. Do poniedziałku nic z zamówieniem się nie działo. Po mojej interwencji okazało się, że jednej rzeczy już nie ma. Ale w sumie nie do końca jestem pewna czy resztę otrzymam bo jak teraz sprawdzam ofertę sklepu to większość z mojego zamówienia jest już niedostępna. Kpina jakaś to wszystko. Także nie polecam zakupów na bebito i babyland - bo co mi po zwróconych pieniądzach jak człowiek tak trochę z ręką w nocniku zostaje.

17:12, cien_wiatru_ona , targowisko
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 11 grudnia 2017
Miało być uroczyście...

Juniorka poszła do przedszkola w środę i czwartek (na trochę, ze wzlędu na mikołajki i jak się okazało przygotowania do jasełek) i w piątek normalnie. Na dziś zaplanowane spotkanie świateczne z rodzicami. Wzięłam w pracy urlop na dziecko bo przecież chcę być. W piątek obleciałam połowę centrum handlowego w poszukiwaniu białych rajstopek (bo proszę pani, wszyscy teraz białe rajstopki kupują). A dziś rano Juniorka wstała z katarem...

Jak ja żałuję, że nie poszłam na zdrowotny. Bo teraz nie ogarniam tego chorowania. Miotam się pomiędzy byciem odpowiedzialną w pracy, a chęcią bycia z dzieckiem (a nie zrzucaniem w większości opieki na moją Mamę). A w pracy też jest taki meksyk, że szkoda mówić. Przez to wszystko moja kondycja psychofizyczna też jest kiepska.

10:14, cien_wiatru_ona , w krainie cieni
Link Komentarze (4) »
środa, 06 grudnia 2017
Sklepowe rozczarowanie

Korzystając z zeszłotygodniowej opieki na Juniorkę, jak już pisałam, wyszukałam i zamówiłam oczywiście przez Internet prezenty dla dzieci w rodzinie już na Gwiazdkę. Ale z prezentem dla chrześniaka mojego Męża zrobił się problem. Najpierw w sobotę zadzwoniono ze sklepu, że nie ma jednej zabawki. No dobra, ale ta druga, fajniejsza była. Wczoraj wieczorem znowu zadzwoniła pani i przepraszając oznajmiła, że ta druga zabawka niestety też się wyprzedała. Niby zamówienie od producenta jedzie, ale czekać nie ma co bo oni nic nie gwarantują. Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja. Z tego sklepu korzystałam też po raz pierwszy i... ostatni. Niby wszystko kulturalnie, ale jakoś tak wiarygodność sklep u mnie stracił.

18:37, cien_wiatru_ona , targowisko
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 grudnia 2017
Mała sroka

Któregoś dnia słyszę: ja już chce się malować. Ale co pytam. W odpowiedzi słyszę: oczy i paznokcie. Tłumaczenie, że jest za mała kwituje prosto: przecież już urosłam. Następnego wieczoru słyszę: ja już chcę mieć dziury. Jakie dziury dopytuję. Dziury w uszach i nosić kolczyki jak mama. Panna Błyskotka ma lat 3 i 7 miesięcy... co to dalej będzie...??

Ma też teraz czas zdrabniania jak się do nas zwraca. Jest "mamusia", "tatuś" i "babciusia". Śmieje się, że "babciusia" jest rekompensatą za czas, w którym uparcie mówiła "baba" i jak w końcu padło "babcia" to było to wielkie święte dla mojej mamy.

17:40, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (1) »
piątek, 01 grudnia 2017
Prezentowy szał ciał

Nie łatwo jest być Mikołajem. Nie lubię zostawiać dzieckowych prezentów na koniec bo to potem wyprzedane, a i ceny często wyższe. Mały prezent na mikołajki już dawno czeka w szufladzie. To, co na Gwiazdkę też już zaplanowane i zamówione. Wywiad rodzinny również działa. Dla dzieci w rodzinie też już upominki pozamawiałam, a i Ci, którzy obdarowują Juniorkę też wiedzą co sprawi radość. Ale i tak rozeznanie, wyszukanie itd., trochę zajęło. Bo jak się człowiek zastanowi czym się dziecko bawi to się okazuje, że najfajniesze to są tubki z kremem i kilka ludzików duplo. No, ale to co najważniejsze jest/będzie. Dla Męża... zestaw kluczy (kolejny) i tak sprawi radość bo będzie wykorzystany i jakiś audiobook i już. Moja Mama... tu jeszcze mam zagwozdkę.

edit: sobota rano i telefon z jednego ze sklepów (wyprzedała się zabawka zamówiona dla chrześniaka Męża) no to klops, poszukiwania od nowa. A jak otwieram pocztę to mam już tyle potwierdzeń, zmian statusów, itp. z różnych sklepów, że już sama nie wiem co od czego i dla kogo ;-) Ale na prezent dla Mamy znalazłam pewne rozwiązanie

wtorek, 28 listopada 2017
Karuzela z lekarzami

Jak górne drogi oddechowe zostały opanowane i Juniorka mogła wrócić do przedszkola to przyplątało się co innego. Na majteczkach zaczeła pojawiać się wydzielina. Wizyta u pediatry, co prawda nie u naszego, ale u doświadczonej lekarki. Mała dostała nasiadówki z tantum rosa i clotrimazol do smarowania (rozpoznanie w kierunki infekcji grzybiczej) i skierowanie do poradni ginekologicznej wieku rozwojowego gdyby nie przeszło. Objawy to znikały, to wracały i terapia jakby nie przynosiła rezultatu. Co było robić... w poradniach w regionie oczywiście oczekiwanie, prywatnie też nikt nie chce przyjać tak małej dziewczynki na konsultacje. W jednej z poradni położna jednak stwierdziła, że u tak małej dziewczynki upławy z dróg rodnych nie występują i poradziła zrobić badanie moczu. Badanie zrobiliśmy i wyszedł śluz w moczu, bakterie, leukocyty, nabłonki czyli infekcja dróg moczowych tylko bez typowych objawów typu pieczenie przy siusianiu, ale za to 3 razy zdarzyło się pomoczyć łóżko. Nasz pediatra tylko spojrzał na wynik badania i od razu stwierdził, że to jest przyczyna i w ten sposób oczyszcza się cewka moczowa, a wizyta u ginekologa nie jest potrzebna (uff, bałam się jej). Juniorka dostała antybiotyk na 10 dni. I tylko szkoda, że pierwsze rozpoznanie było nieprawidłowe bo może leczenie by było krótsze, a ja miałabym dużo mniej nerwowy tydzień. Juniorka piąty tydzień nie chodzi do przedszkola...

15:09, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 listopada 2017
Laryngolog

Z Juniorkowego nosa nadal się sączy. Naszego pediatry w tym tygodniu nie ma. Ale z katarowym fantem trzeba coś robić ponieważ z różnym nasileniem, ale ciągnie się praktycznie od dwóch miesięcy. Dostała ostatnio skierowanie do laryngologa w celu diagnozowania przerostu migdałka więc poszliśmy (prywatnie bo czekać nie ma na co). Laryngolog stwierdziła, że z migdałkami jest w porządku (uff), ale nieżyt jest. To, że jest to sama widzę. Zaleciła skończyć jeden z leków, który miała ostatnio i podawać Bioaron C. Zapytała czy mamy zwierzęta w domu. A, że nie mamy więc temat zakończyła. Czyżby myślała o alergii? To, czego mi brakuje w wizytach u lekarzy to brak globalnego spojrzenia na pacjenta. Każdy leczy objawy, a przyczyna schodzi na drugi plan. Teraz jak pójdę już do naszego pediatry to chyba sama poproszę o testy alergiczne czy sprawdzenie w kierunku pasożytów (z tego czego się ostatnio dowiedziałam to i one mogą upośledzać działanie układu odpornościowego i powodować infekcje dróg oddechowych). Z rozmowy z Panią laryngolog wyszło też, że nie jest zwolenniczką inhalacji z nebbudu (dostaliśmy je już 2 razy i co gorsza chyba wywołały u Juniorki inną przypadłość). Z niechęcią podchodziłam do tego kortykosteroidu, ale jak kaszel męczy to człowiek stwierdza, że nie jest lekarzem a dziecku chce pomóc więc skoro było zapisane... No i od poniedziałku Juniorka ma iść do przedszkola (3 tygodnie już nie chodzi) nawet jak wydzielina w nosie jeszcze będzie.

Żałuję, że nie poszłam na zdrowotny od września, problemów jest tyle, że chyba lepiej jakbym była w tym czasie w domu.

09:17, cien_wiatru_ona , Juniorka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 13 listopada 2017
Poniedziałek 13-tego

Poranek przywitał nas zapchaną rurą odpływową, w łazience zaczęło wybijać różnymi otworami. Małżu zatem od rana miał robotę z udrożnianiem, a miał posiedzieć z Juniorką. Rura chyba udrożniona, więc mam nadzieję, że ten, za przeproszeniem, g...y problem się już nie powtórzy bo Mąż właśnie leci do Norwegii. Juniorki katar jakby się skończył. Jakby, ponieważ odrobina wydzieliny nadal się pojawia. Tak już też było poprzednio, zaczęła wtedy chodzić do przedszkola i katar się nasilił. Do lekarza nie pojechała, ale została jeszcze w domu. Poza tym w zeszłym tygodniu brałam udział w trzech książkowych konkursach na facebook'u. I dziś okazało się, że w jednym z nich udało mi się wygrać książkę, na której mi bardzo zależało, w dodatku jest ona z autografem autorki :-)))

sobota, 11 listopada 2017
Krankenhaus

Ostatni bastion zdrowia w naszym domu padł dnia wczorajszego. Małżu mówi głosem nastolatka w środku mutacji. Z zewsząd dobiega ehehe, ehehe. Najzdrowsza wydaje się Juniorka, choć trochę kataru nadal jest i kilka razy w ciągu dnia kaszlnięcie może się zdarzyć, ale leki już jej się skończyły. Szczerze mówiąc nie wiem czy w poniedziałek pójdzie do przedszkola czy na kolejną wizytę u lekarza.

A blog kończy dziś 12 lat.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 248
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
* a "radością tworzenia upleść welon szczęścia własnych prawd ... przestrzeń tajemną"
*przez otwarte okno zaglądam:
*zamknięte lub przymknięte okna
*zdjęcia oraz teksty zamieszczone na blogu są własnością jego autorki. Bez jej zgody zabrania się ich kopiowania i rozpowszechnienia.